Raporty dnia i tygodnia
Najważniejsze widoki to dziś, ostatnie 7 dni, 30 dni i własny zakres. Bez przeładowania wykresami, raczej czytelne odpowiedzi: co dominowało, co rosło, co rozpraszało.
Tiko traktuję na razie jako koncepcję i eksperyment produktowy, nie jako gotowy produkt sprzedażowy. Chodzi o małe narzędzie, które pomaga zobaczyć, gdzie naprawdę znika czas przy komputerze, ale bez wysyłania prywatnych danych do chmury i bez udawania korporacyjnego systemu kontroli pracy.
Najciekawsze w Tiko nie jest samo zliczanie minut. Takich aplikacji jest sporo. Bardziej interesuje mnie pytanie, czy da się zrobić narzędzie, które daje człowiekowi informację zwrotną bez poczucia, że ktoś stoi nad nim z zegarkiem. Lokalnie, spokojnie, bez wielkiego panelu administracyjnego.
Wyobrażam sobie Tiko jako prywatne lustro pracy. Nie mówi: „pracowałeś źle”. Raczej pokazuje: „dzisiaj trzy godziny uciekły w aplikacjach, których nie planowałeś otwierać”. To wystarczy, żeby samemu zauważyć rytm dnia i poprawić workflow.
Najważniejsze widoki to dziś, ostatnie 7 dni, 30 dni i własny zakres. Bez przeładowania wykresami, raczej czytelne odpowiedzi: co dominowało, co rosło, co rozpraszało.
Aplikacja powinna działać w tle i nie zajmować miejsca. Jeśli tracker sam staje się rozpraszaczem, to znaczy, że projekt poszedł w złą stronę.
Domyślny kierunek to SQLite na urządzeniu. Bez konta, bez synchronizacji, bez wysyłania historii aplikacji do zewnętrznej bazy.
Jeśli projekt będzie miał sens, kolejne kroki to lepsze kategorie aplikacji, notatki do dnia, wykrywanie długich bloków skupienia, eksport raportu i prosty tryb „nie zapisuj teraz”. Nie chcę jednak zaczynać od kombajnu. Najpierw podstawowe pytanie: czy taki lokalny, spokojny tracker faktycznie pomaga lepiej rozumieć własny dzień?